


Nie ma nic gorszego od bezsilności i patrzenie na cierpienie dziecka
Od kilku dni znów jesteśmy w szpitalu…tym razem ,,zołza,, Paskudne stany padaczkowe, których nie było już tak dawno (takich mocnych, takich, których nie dajemy rady wyciszyć w domu
)Pati jest taka dzielna, cierpliwa w tym wszystkim…nawet uśmiech się pojawia od czasu do czasu…jakby chciała powiedzieć ,,nie płacz mamuś ,damy radę,, a ja …no przecież wiem że damy radę , bo to przecież Pati siłaczka ,mój promyczek…ale tak bardzo boli ta bezsilność, każde drżenie jej ciała…grymas bólu.
W tym tygodniu mieliśmy zacząć nasz długo planowany turnus domowy-rehabilitacyjny. Dla Patusi plany pokrzyżowane (nadrobimy w późniejszym czasie), ale Majeczka mam nadzieję będzie wymiatać na zajęciach![]()
może nieobecność mamy ,będzie nawet dużym plusem dla tego małego wymuszacza
. Kochani proszę wspomnicie w modlitwie o zdrówko Patulci, oby szybko udało się wyciszyć napady i wrócić do domku regenerować siły ![]()

